Menu

aleksandra czyta...

o książkach i nie tylko

Carpe diem...

aleksandra_czyta

cudownieOstatnimi czasy głośno jest o książce "Cudownie tu i teraz" Tima Tharpa, która w 2008 roku trafiła do finału konkursu National Book Award. Ja jednak poszłam na skróty i obejrzałam film.

Love story naszych czasów.

Sutter nie jest typowym "popularnym dzieciakiem", chociaż wiele jego cech posiada. Jest szkolnym błaznem (chociaż to określnienie niezupełnie do niego pasuje). Ma w sobie pewien magnetyzm, który przyciąga ludzi do niego. Zawsze wie co powiedzieć, jest bajerantem, podrywaczem. Żyje chwilą i pije bardzo dużo alkoholu. Jednak w jego przypadku nie można mówić o epikurejskim carpe diem, Sutter już dawno przekroczył granicę i wstąpił na drogę destrukcyjnego hedonizmu. 

Po rozstaniu z Cassidy upija się tak bardzo, że niczego nie pamięta. Rano na cudzym trawniku znajduje go Aimee. Aimee jest miłą dziewczyną. Dobrze się uczy, pomaga mamie i nie potrafi być wredna.

W szkolnej hierarchii Sutter i Aimee są na różnych jej końcach. On znany przez wszystkich a ona w szarej strefie nieznanego tłumu.

Sutter postanawia zaprzyjaźnić się z Aimee, wyciągnąć ją z bycia niewidzialną i wprowadzić w prawdziwe życie liceum. Film opowiada historię dwójki młodych ludzi i rodzącego się między nimi uczucia. Długo mogliśmy się zastanawiać na ile jest to prawdziwe. Kiedy Sutter przebywał z Aimee czuć było ciepło, które jest między nimi. Jednak kiedy tylko w polu widzenia pojawiała się Cassidy to jego uwaga schodziła na nią. Świetnie ujęte ukradkowe spojrzenia, napięcie ciała, przygryzane usta. Shailene Woodley i Mile Teller doskonale poradzili sobie z odegraniem tych niuansów. Zwłaszcza urzekła mnie postać Aimee.

spectac

Sutter nie ma lekko w życiu i swoją pozą imprezowicza stara się maskować lęki. Żyje dewizą ojca, którego jak sądzi matka wyrzuciła z domu, i którego przez tyle lat idealizował. Dewizą "cudownie tu i teraz". Podoba mi się jednak bardzo zakończenie filmu i słowa, które Sutter napisał na końcu podania na studia, że chciaż na nie jest już za późno to nie jest za późno dla niego. To bardzo optymistyczne zakończenie. Zawsze możemy wziąć swoje życie we własne ręce i je zminić. 

Film mi się podobał i chociaż nie wiem jak bardzo odbiega od książki i co powiedzą ci, którzy ją czytali, to ja uważam, że jest on warty obejrzenia. W niczym nie przypomina współczesnych filmów o miłości. Jest subtelny i smutny co nadaje mu wiele uroku.

 

© aleksandra czyta...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci