Menu

aleksandra czyta...

o książkach i nie tylko

Wzystkie drogi prowadzą do Korduinu

aleksandra_czyta


"Mroczny księżyc" Davida Gemmella

David Gemmell to angielski autor fantasy. Urodził się latem 1948 roku. W wieku szesnastu lat został wyrzucony ze szkoły za zorganizowanie klubu hazardowego. Od tamtej pory pracował. Pisał artykuły do "Daily Mail", "Daily Mirror" i "Daily Express". W 1984 roku opublikował swoją pierwszą powieść - "Legendę" i już w dwa lata później zaczął utrzymywać się z pisarstwa. Jego ostatnią opublikowaną książką była powieść "Troy: The Lord of the Silver Bow", wydana w 2005, której kontynuacja, "Troy: Shield of Thunder" miała ukazać się we wrześniu 2006. Gemmell zmarł 28 lipca 2006 roku.  Rozpoczętą przez niego książkę "Troy: Fall of Kings" dokończyła jego żona Stella.

"Mroczny księżyc" to ciekawa i nieskomplikowana powieść. Między ludźmi szaleje wojna o Eldariańską Perłę - najpiękniejszy klejnot jaki kiedykolwiek istniał. Jednak ten świat należał kiedyś do innych ras i teraz jedna z nich powróciła. Ludzie staną w obliczu większego wroga i muszą się zjednoczyć jeśli chcą wygrać.

Dawniej istniały trzy rasy Oltorowie, Eldarianie i Darothowie. Jak powiadają legendy Oltorowie były to istoty o złocistej skórze, wysokie i szczupłe, obrarzone niezwykłym talentem muzycznym. Powiadano, że czarodziejską grą na harfach zapewniali sobie wysokie plony. (...) z pomocą czarów nieopatrznie otworzyli dwie bramy w czasie i przestrzeni - jedną do spustoszonego świata Darothów, drugą zaś - do świata Eldarinów. (...) Oltorowie radośnie powitali nowe rasy, nie zamykając bramy, żeby mogło przejść przez nią jak najwięcej Darothów. Albowiem świat tych ostatnich zmienił się w pistynię i Darothowie umierali tysiącami. Oltorowie przynali im dużo ziemi na północy na nową siedzibę. (...) Jednakże coraz więcej Darohtów przechodziło przez magiczne wrota, domagając się wiciąż nowych ziem na osiedlenie. Łagodni i ufni Oltorowie pozwolili im na dalszą migrację. (...) Darothowie nierozważnie wycięli lisy, wystawiając ziemię na łup gorącego letniego wiatru, który wysuszył trawę i zdał wierzchnią warstwę gleby. Nadmiernie eksploatowane i źle użytkowane pastwiska zaczęły wysychać. (...) Oltorowie wysłali posłów do Darothów, nalegając, żeby zastanowili się nad zmianą metod uprawy ziemi. W odpowiedzi Darothowie zażądali nowych terenów. Oltorowie odmówili. I wyginęli...

Ludzie powiadają, że Eldarianie pozbyli się Darothów zsyłając na nich ogień z nieba. Do niedawna Eldarianie żyli z dala od ludzkich miast nikomu nie wadząc jednak książe Sirano upatrywał w nich wielkie zagrożenie. Wysłał armię by pokonała Eldarinów lecz wtedy ci zniknęli pozostawiając tylko jednego starca z przepiękną perłą. Perłą, która doprowadziła do wojny.

I właście w czasie kiedy armie Czterech Księstw są juz wyczerpane walkami i zmęczone rozlewem krwi Darothowie powracają.

Również w tym czasie wszyscy bohaterowie, których dotychczas poznaliśmy, znajdują się w stolicy jednego z czterech księstw - w Korduinie. Miastem tym włada mądry i dobry książe Albreck. I chociaż dwa wielkie miasta już padły, a Darothowie zapowiedzieli atak na wiosnę to nie opuszcza on swego ludu. Robi wszystko by ocalić swój lud.

I tak przez większą część powieści przyglądamy się przygotowaniom do obrony miasta. Wiadomo, że Darothowie są praktycznie nieśmietelni i o wiele silniejszy od ludzi i jak powiadają legendy "Darotha nie zabije ani strzała ani miecz" a do tego za kilka miesięcy, gdy tylko śniegi stopnieją, przystąpią do oblężenia miasta. Czytamy o tym i czytamy a kiedy dochodzi do bitwy nie jest przedstawiona tak jak się jej spodziewaliśmy. Spodziewamy się czegoś spektakularnego a otrzymujemy kilka chwil krwawej jatki. 

Autor przedstawił nam wiele barwnych postaci. Bohaterów ratujących świat. Kobietę-generał imieniem Karis, która dowodzi obroną miasta. Przez niektórych zwana dziwką wojny. Do tego niesamowity szermierz o dwóch duszach Tarantio, który dzieli ciało z Dace'm nieustraszonym wojownikiem. Harfiarz Duvodas wychowany przez Eldiarinów. Prosty, dobroduszny, nie znający gniewu czy nienawiści - używa magii ziemii dla czynienia dobra. Oraz ich przyjaciele i pomocnicy. Wioskowy głupek Brune, książęcy champion Vint czy brzydki jak małpa brutal w zbroi żuka-gnojownika imieniem Forin oraz nalepszy w całym królestwie inżynier sanitarny, który w obecnej sytuacji produkuje broń jakiej świat nie widział. 

Niestety cały ten potencjał, całe oczekiwanie i możliwości zostały zabite na ostatnich kilku stronach powieści. Oblężenie miasta było mocno rozczarowujące. Tak samo zakończenie książki i końcowe moralizatorstwo. Niestety jak dla mnie jest to wielkim rozczarowaniem chcociaż zapowiadało się niesamowicie. 

 

Biorę udział w wyzwaniu "Od A do Z"


 

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • Gość: [LittleAngel] 195.150.233.*

    Lubię czytać fantastykę, jednak uważam z historiami, w którym mamy wykreowane nowe światy. Wiadomo, że ciężko trafić na coś, co nie okaże się zawodem, kiedy zna się "Władcę Pierścieni". Czy chociażby "Pieśń Lodu i Ognia", chociaż moim zdaniem Tolkien i tak jest mistrzem, jeśli chodzi o kreację nowego świata.

    Musiałam przeczytać kilka razy cytat, który zamieściłaś, żeby ogarnąć, który lud co zrobił :D

© aleksandra czyta...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci